Herbata.


Ma trzydzieści lat, zmarszczki w kącikach oczu: „to od śmiechu” mówi z tym swoim ciepłym uśmiechem.
W Polsce na studiach nauczyła się jak robić odlewy z metalu. Do tej pory ma w mieszkaniu efekt swojej pracy dyplomowej. Studia inżynieryjne nauczyły ją ścisłego analizowania, logicznego myślenia i praktycznego podejścia do życia. Chodzi po ziemi, ale ma głowę w chmurach – wierzy, że każdy ma swoje przeznaczenie zapisane w gwiazdach. Interesuje się astrologią, ale tego czym się teraz zajmuje nie mogła wyczytać w żadnym horoskopie.

W Szkocji od sześciu lat; przeszła typowa drogę polskiego emigranta. Jeszcze dwa lata temu była asystentem menadżera w kafejce. Wcześniej sprzątała, opiekowała się starszymi ludźmi, robiła wszystko to, czym zajmuje się na Wyspach statystyczny emigrant. Po kilku latach podawania kawy zaczęła zakładać się sama ze sobą, czy trafnie odgadnie, który klient zamówi frappe, a który mochachino.

„To jest wygodne życie: rozleniwia. W pewnym momencie przestajesz się starać, ambicje schodzą na dalszy plan, a ty wchodzisz w ten codzienny monotonny, z góry ustalony rytm.” A może wcale nie tak, może po prostu potrzebujesz czasu, może czekasz na swój moment? W końcu przychodzi chwila, kiedy budzisz się rano i mówisz: mam dość. Czas coś zmienić. A potem nagle nie ma czasu, żeby popatrzeć wstecz i zastanowić się, czy spełnianie marzenia ma sens, czy cię nie przerasta i w ogóle – jak się do tego zabrać? „Inni ludzie tylko marzą, a ty po prostu wstajesz i to robisz.”
Zatrzymujesz się dopiero w momencie, w którym robisz dokładnie to samo, co robiłaś dwa lata temu, tylko na własny rachunek. Zmieniło się tylko to, że zamiast kawy podajesz herbatę. Zieloną jaśminową. Yerba mate w tykwach ze srebrną słomką. Pu-erh. Karmelowy roiboos. Żeńszeń. Guaranę. Łącznie 79 gatunków herbat. Czarnych, białych, czerwonych, zielonych, aromatyzowanych, ziołowych i owocowych.
Bo nagle jesteś właścicielka pierwszej polskiej herbaciarni w Edynburgu.

Niewielkie, przytulne wnętrze; obrazy na ścianach, eklektyczne umeblowanie „znalezione na wystawkach lub kupione za grosze w charity shopach, sama je odnawiam, lakieruję, przerabiam, wstawiam nowe siedziska, zbijam półki na bibeloty i książki” – śmieje się – „na początku trzeba się liczyć z każdym groszem. Jeden stół na przykład zaprojektował i zrobił kolega-Czech, student Edinburgh College of Art.”
Lada ze świeżymi polskimi ciastami: serniki, wuzetki, szarlotki, do wyboru, do koloru. Na półkach porcelana na sprzedaż, wybór sypanych herbat i książki dla spragnionych czegoś dla ducha. Ciasne na pozór pomieszczenie okazuje się być bardzo elastyczne i jak w książkach o Harrym Potterze: wraz z napływem klientów rozszerza się. Za ladą kuchnia, gdzie przygotowywane są herbaty, trochę jak w domu, trochę jak u mamy.
Ale zanim malutki lokal stał się herbaciarnią z prawdziwego zdarzenia minęło trzy miesiące ciężkiej pracy. Rejestracja firmy to bułka z masłem, 15 minut przez Internet. Schody zaczynają się w momencie, kiedy musisz podejmować decyzje: znalezienie i wynajęcie lokalu, załatwienie wymaganych licencji, uzyskanie wsparcia finansowego, przeskoczenie całej tej rozbudowanej do absurdu, biurokratycznej machiny. Ciężka fizyczna praca przy urządzaniu wnętrza w pewnym momencie staje się przyjemną odskocznią. A wieczorem człowiek jest już tak wykończony, że nie ma siły myśleć o tym, co będzie jutro, bo zwyczajnie pada na twarz i zasypia w locie.

„Na pierwszego klienta czekałam niewyspana z nerwów. I kiedy wreszcie przyszedł, kamień spadł mi z serca. Całą poprzednią noc myślałam, co będzie, jak nikt nie przyjdzie.” Nieprzypadkowo swoją własną niezależność uzyskałam 11 listopada, ale listopad jest ciężkim miesiącem na otwieranie biznesu. Brzydka pogoda, ludzie wolą siedzieć w domach, albo w zatłoczonych pubach. Przyjaciele mówili mi, zaczekaj, z wiosną ludzie zaczną chodzić na spacery na Meadows, na pewno będą do ciebie zaglądać. Ale ja nie mogłam czekać.
I znów nagle, z dnia na dzień, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, kiedy Słońce na dobre zadomowiło się w znaku Baran, Księżyc wędrował po filozoficznym Strzelcu, a wygadany Merkury był w koniunkcji z artystyczną Wenus, okazało się, że coraz więcej ludzi wpada napić się parującej, aromatycznej herbaty i przy muzyce, której nigdzie indziej nie można posłuchać, zatonąć w miękkości czerwonej sofy pod oknem, poczytać ulubioną książkę, albo korzystając z bezprzewodowego Internetu poserfować po sieci.

„Nie chcę, żeby to była tylko kolejna herbaciarnia, jakich wiele w Edynburgu. Chcę, żeby to było miejsce, w którym ludzie szukający oddechu i ucieczki od bieganiny dnia codziennego mogli to znaleźć, ale także żeby to miejsce było nieformalnym miejscem spotkań ludzi o podobnych zainteresowaniach.” Zorganizowała szachowe środy i spotkania dla kobiet, zainicjowała kurs szydełkowania i robienia na drutach, planuje więcej wieczorów filmowych (jeden się już odbył), a także pokaz palenia i mieszania ziół na kadzidła. Organizowała już urodziny i spotkania artystyczne, a jej herbaciarnia stała się ulubionym miejscem spotkań i dyskusji Interaktywnego Salonu Piszących w Szkocji. W dolnej części lokalu szykuje aranżację księżycową, znajdzie się tam wystawa z informacjami o astronomii, będzie też możliwość wypicia herbaty na księżycowym łaziku.
Nie poprzestaje na tym, chce robić duże imprezy, z rozmachem, chce, żeby herbaciarnia stała się miejscem skupiającym artystów i nade wszystko chce pomagać innym.
„Spełniłam swoje marzenie, teraz chce pomagać innym ludziom spełniać ich marzenia.”

„Kiedy ludzie pytają czy odniosłam sukces, odpowiadam: sukces ma dla mnie smak i zapach mojej ulubionej fiery chocolate.”

Anna Pyster – właścicielka Ephemeris Tea Room
24 Marchmont Crescent
Edinburgh
EH9 1HG
Tel.: 0131 478 3000

Godziny otwarcia:
Pon – Sob: 10:00 – 18:00
Nie: 12:00 – 18:00

http://ephemeris.co.uk/
tekst pisany w kooperacji z Łakoma

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: