swiety spokoj.


Kiedy bylem mala dziewczynka z kucykami, czyli mniej wiecej w okresie, kiedy majkel dzekson byl jeszcze czarny, a na dodatek jeszcze troche zywy, pani w szkole podstawowej zadala nam pytanie: ‚powiedzcie mi dzieci, kim chcecie w zyciu zostac?’
Dzieci, jak to dzieci odpowiadaly roznie – jeden chcial zostac strazakiem, inny kosmonauta, dziewczynki – tak samo jak Wojtek – chcialy zostac Marusia z czterech pancernych, a Tomek powiedzial, ze chcialby zostac porucznikiem Borewiczem, bo jezdzi bryka na sygnale i ma fajnego gnata.
Ja odpowiedzialem – zgodnie z prawda, ze moim marzeniem, targetem na przyszlosc i ostatecznym celem w zyciu jest zostac emerytem.
Bede emerytem absolutnie zajebistym.
Emerytura, to jedyna rzecz, ktorej w zyciu nie zmarnuje: nie bede jej tracil na takie pierdoly jak dorabianie jako ciec, zabawe ze stadem wnuczat, wyprowadzanie psa czy wycieczki autokarowe do Kudowy Zdroju z grupa zdziadzalych starych grzybow z Klubu Emerytow i Rencistow ‚Zlota Jesien’.
Nie.
Jako emeryt strzelal sobie bede codziennie w relaks.
Po przebudzeniu, zaraz po tym, jak poswiece godzinke albo poltorej na umycie ryja,garnituru sztucznego uzebienia i nieskuteczne proby wykrecenia makowca, usiade sobie w fotelu.
Takim bujanym.
Fotel postawie przed oknem i jedyne, co zobacze przez to okno siedzac na tym fotelu, to czubki drzew i kawalek nieba nad nimi.
Taki waski paseczek nieba.
Odpale sobie albumik Cypress Hill,Ramstein albo jakis spokojny dzezik, na kolana wezme czteropak bronka marki leszek lub tyskie, zarzuce czopki na hemoroidy i bede sie czilaucil patrzac na te czubki drzew i ten kawaleczek nieba nad nimi.
A jak bedzie mi sie chcialo jarac, to se wstane i podejde do okna i niespodziewanie odkryje, ze za oknem jest ogrodek, a nieco dalej blaszane garaze, kawalek drogi i metalowe ploty.
I bede ten skurwialy widoczek odkrywal za kazdym razem jak bede podchodzil do okna na szluga.
Codziennie.
Kazdego dnia.
I zycie bedzie dobre i piekne i spokojne.
Kazdy z nas,ma taki okres w zyciu, ktory uwaza za wyjatkowy i niepowtarzalny i wspomina go z czuloscia:
jeden byl absolutnie wyjatkowym i uroczym przedszkolakiem, ktos inny byl ‚wybitnie zdolnym, ale bardzo leniwym’ drugoklasita, ktos jeszcze jasno blyszczaca gwiazda szkoly sredniej, ktos zajebiscie lotnym i bystrym studentem, a jeszcze ktos doznal sukcesu w zyciu zawodowym.
Moim wyjatkowym okresem w zyciu bedzie emerytura.
Zostane zdziwaczalym, ustawicznie lekko najebanyn, oblesnym i myslacym tylko o mlodziutkich piecdziesiecioparoletnich dupach krolem samozwanczych filozofow, swiecie przekonanym, ze jako jedyny odkryl o co w tym calym popieprzonym zyciu chodzi.
O spokoj.
O swiety kurwa spokoj.
Bo to swiety spokoj jest najwazniejszy w zyciu, amen.

Czego i Wam, Krasnale zycze.

(sierpien/2010, cos w rodzaju zyczen urodzinowych)

Reklamy

6 Responses to swiety spokoj.

  1. kasia_d says:

    no.
    najlepszego :)
    sms jeszcze nie doszedl..

  2. Lakoma says:

    Tak mi sie cos wydawalo, ze juz to gdzies czytalam :)

  3. szkocica says:

    z calej tej emerytury to mi tylko Rammstein przypadl do gustu – Du Hast?

  4. ćma says:

    A co z autodestrukcją? Przetarminowała się mentalnie?

  5. znaika says:

    eh… hauser.potrafisz poprawić humor:)))

  6. szkocica says:

    hauser, czy ty się już zaszyłeś? w tym domu starców? czy co?
    co tutaj tak cicho?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: