Zenon Maria (dwojga imion) Poprzeczny i bal w Balmoralu


– Bluzkę ściągaj, Jadźka, ale migusiem – władczo wydał dyspozycje Zenon Maria (dwojga imion) Poprzeczny swojej serdecznej koleżance przyjaciółce również alkoholiczce Jadwidze Paradoks.
– A kochasz mnie Zeniu?
– Kochasz, nie kochasz, czasu nie mam Jadźka, kobieto, człowieku, men – stanowczo odparł Zenon – Edek czeka.
– To nie będziesz mnie dzisiaj seksił Zeniu?
Usłużna wyobraźnia podrzuciła Zenonowi kilka traumatycznych obrazów z Paradoks Jadwigą w roli głównej, poczuł w członkach absolutną niemożność wykonania jakiegokolwiek ruchu, błyskawicznie przeanalizował obecną sytuację i po dramatycznym wysiłku intelektualnym pokiwał przecząco głową i westchnął: – Nie, Jadzia, nie będę, jeszcze nie czas.
– Wiem, Zeniu, wiem…a po co ci ta bluzka?
– Matko boska tęczowa, na bal idę. Z Edkiem. No znasz Edka przecież, ten duży taki.

Edek istotnie był duży. No, może nie taki duży jak deficyt budżetowy Korei Północnej, ale spory był, owszem.
Wygląd swój zawdzięczał nowoczesnej niekonwencjonalnej medycynie sportowej przyswajanej dożylnie, a także intensywnym ćwiczeniom gimnastycznym. Musiał ćwiczyć, bowiem od dziecka – będąc anarchistą totalnym – narażony był na ustawiczne zaczepki bardziej radykalnego prawicowego odłamu starszaków.
Błędem jednakże byłoby osądzać Edka po wyglądzie – w jego 130 kilogramach żywej wagi i kształtnie wyrzeźbionej piersi biło wrażliwe i czułe serce poety, który swoje emocjonalne rozterki, pytania egzystencjalne i ból istnienia przelewał na papier. Kilka lat temu, przed wyjazdem z Polski zdobył nawet drugie wyróżnienie trzeciego stopnia na Corocznym Konkursie Poetyckim Młodych Bywalców Siłowni ‘Sztanga’ za poemat trzynastozgłoskowcem rozpoczynający się od słów: ‘czy to, że noszę skórę czyni mnie gorszym?’ Jako człowiek skromny i w codziennej komunikacji używający tylko kilku kolokwialnych zwrotów będących zlepkiem jednego czasownika odmienianego na wszelkie możliwe sposoby, oraz kilku rzeczowników, które w zależności od płci rozmówcy potrafił biegle modyfikować – swoje literackie osiągniecia eksponował jedynie wśród najbliższego grona zaufanych nieprzyjaciół i tylko w chwilach rozrzewnienia, gdy stężenie alkoholu we krwi osiągało ten magiczny poziom zdefiniowany jako zabójczy dla obywateli tak zwanej półkuli zachodniej.
Zenon rozumiał Edwarda jak nikt i od razu wiedział, że jeśli rzeczony Edek przy rozpracowywaniu wieczornego sajdera melancholijnie rzucił w powietrze ‘ech, kurwa, kurwa…’ to nie oznaczało to nic innego, jak tylko frustrację wynikającą z faktu, że w maszynie sprzątającej dumnie przez Edwarda obsługiwanej, puściła uszczelka pod zaworem i płyn hamulcowy wyciekł na prawie całkowicie wypolerowaną powierzchnie płaską, którą Edward zarządzał.
Zenon Maria Poprzeczny w ogóle rozumiał ludzi.
Przez kilkanaście lat był dobrze zapowiadającym się adiunktem na Wydziale Astronomii, Astrologii i Etnografii Stosowanej jednej z czołowych polskich uczelni. Niestety po wzmiankowanych kilkunastu latach dobrego zapowiadania się został wydalony z uczelni dyscyplinarnie za to, ze zamiast koncentrować się na analizie ‘O obrotach ciał niebieskich’ Kopernika, wolał bardziej przyziemnie obrać ciała z niebieskimi oczami.
Małżonka, z którą na przestrzeni lat z coraz większą niechęcią dzielił łoże, wyprowadziła się zostawiając mu łóżko, krzesło, niespłacone raty za tajwański telewizor i trwały uraz do słowa ‘imbir’, który nieodmiennie kojarzył mu się kolorem włosów do niedawna ‘obecnej’, a teraz już ‘byłej’ małżonki.
Dopiero po jakimś czasie Zenon zorientował się, że była żona chcąc pognębić go jeszcze bardziej w akcie milczącej zemsty za zmarnowane życie zostawiła mu „Dzieła Wszystkie” Jana Dobraczyńskiego.
– To była właśnie taka wredna suka bicz – zwierzał się Zenon trzy lata później w Edynburgu swojemu najserdeczniejszemu koledze przyjacielowi Edwardowi siedząc na łóżku w pokoju numer 3 w schronisku dla bezdomnych – „Nad Niemnem”, albo nawet „Psią Gwiazdę” Jana Andrzeja Morsztyna jeszcze bym zniósł. I wybaczył. Ale Dobraczyńskiego?
– Pppprzyjjatsielu mój jedynyy – lekko zdwajając zgłoski po trzech zaledwie sajderach tesko walju pocieszał go Edward – A tttsoo jeśśli pewnego dnia i ja będę musiał odejśćć, hep?
– Nnnie ppprzejmuj się, Edziu – równie płynnie odpowiedział Zenon ściskając Edka za łapę wielką jak bochen chleba – jak się kogoś kocha, to ten ktoś nigdy nie znika tylko siedzi i czeka na ciebie….

Z zamyślenia wyrwał Zenona czuły i subtelny jak syrena strażacka głos Jadwigi:
– Jaki znów, kurwa, bal? Zdradzał mnie będziesz niepatriotycznie z jakimiś szkockimi dziwkami, tak?
– Spokojnie, Jadzia, kobieto, człowieku, men. To spokojny bal przebierańców ma być, pełna kultura i żadnej kobitki. Same chłopy. I moralny ten bal ma być. Sama popatrz – w hotelu Bal Moral, to musi być moralnie i porządnie, tak? Wiem, bo słyszałem, jak ten sklepikarz gdzieś dzwonił, jak mu zaplecze zamiatałem i mówił, do innego faceta, że przebrać się ma porządnie. I że jeden się przebierze za Niebieskie Ziarno Kukurydzy – wyguglałem, bo nie znalem tego słowa – Kapri Korn. Ciekawe jak to zrobi? A najlepsze, Jadźka, że to prawie za darmoszkę, bo wjazd tylko dwa pensy – słyszałem, jak ten sklepikarz mówił do tego drugiego ‘I weź te dwa pensy, bo nie wejdziesz’.
– A masz tyle, Zeniu?
– Spokojna Twoja rozczochrana, Jadźka. Z tego co mi ludzie nawrzucali wybrałem specjalnie takie ładne, błyszczące, prawie nowe.
– To ty Zeniu w wielki świat wkraczasz dzisiaj – uspokojona Jadźka zdejmowała spódnice – ale nie zapomnisz o mnie, jak już tam wkroczysz?
– Co Ty, Jadźka, kto raz cie zobaczył, ten cie w życiu nie zapomni – odpowiedział Zenon – rajtki też.
– Jak to rajtki też?
– No bo na hotele z takimi owłosionymi nogami nie pójdę, a golić się nie mam jak, bo w tym tygodniu Rysiek spod ósemki używa maszynki. Wiesz, że jak już coś robię, to porządnie..
– Oj wiem, Zeniu, wiem – rozmarzyła się Jadwiga i zarzuciła wdziękami powodując jeden wstrząs główny i kilkanaście wstrząsów wtórnych. W promieniu kilkuset metrów od schroniska w samochodach włączyły się alarmy, a na Islandii wybuchł wulkan blokując ruch lotniczy w prawie całej Europie.

Kłamcą i wrednym oszczercą byłby ten, kto patrząc jak Edek z Zenonem wolno, aczkolwiek stanowczo zdążali w kierunku hotelu Balmoral, za ich chwiejny i taneczny krok winiłby wywalone w bramie duszkiem dwa półtoralitrowe sajdery zakupione w pobliskim Tesco.
– Ttto wwszystkko te jeeebane obbbcasy – czknął śpiewnie Zenon – jak te baby mogą w tym chodzić? Zobacz coś mi Edziu, człowieku, men, narobił posajderowym flaszbakiem…plamy na spódnicy zostaną…
– Ciężko jest rzygać pod wiatr – filozoficznie stwierdził Edek wyciągając z torebki dwa pensy – mam nadzieje, że ta inwestycja się opłaci…

Weszli do hotelu.
Ochroniarz tylko spojrzał na nich, przez chwilę dokładnie przyglądał się monecie dwupensowej i bez słowa wpuścił ich do środka.
– Ty, Zenek, patrz, nie tylko my wpadliśmy na pomysł, żeby się za kobitki przebrać – z rozczarowaniem stwierdził Edek
– Kuuuurwa, widzisz to samo co ja? – Zenon przetarł oczy – już nigdy więcej tanich sajderow…widzę podwójnie, wszystko widzę podwójnie…widzisz?

Jakkolwiek światło było lekko przytłumione, z łatwością można było dostrzec kilkunastu mężczyzn przebranych w sukienki. Stali, rozmawiali, kilku z nich tańczyło. Prawie każdy z nich miał sobowtóra.

Zenon rozglądał się ciekawie dookoła.
Nagle zatrzymał wzrok na statuetce stojącej na podwyższeniu – do statuetki co moment podchodzili mężczyźni i z uszanowaniem dotykali misternie rzeźbionych długich, powłóczystych szat dwóch kobiet siedzących tyłem do siebie na koniu.
Nagle go olśniło – ‘Opona….nie…Epona, tak na pewno Epona’pomyślał. I pełnym przerażenia głosem powiedział:
– Edek, człowiekuu, men…w coś myy wdeptalii….kurwa, w co myśmyy sięe wpakowali…

link: tutaj

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: