bezwiednosc


owijam sie muzyka jak kocem.
zegar tyka cicho a muzyka rozlewa sie po pokoju i po wymieszaniu z jasnobursztynowa ciecza pachnaca torfem splywa lagodnie do zoladka rozszerzajac delikatnie naczynia krwionosne, przyspieszajac tetno a wzrok nastrajajac na zupelnie inna perspektywe.
przekladam czas z reki do reki i jak swistak zawijam slowa w sreberka:
od lewej do prawej, szczelnie wypelniona literami – moja przestrzen zyciowa.
od lewej do prawej.
miarowym, cichym stukaniem pelna.
zwinne palce nie nadazaja czasem za zwinniejsza glowa.
pokusa zapisania kolejnej bialej plamy, stawiania wciaz tych samych znaczkow, schematycznie powtarzalnych zwrotow nie nudzacych sie nigdy.
powtarzalnie sie powtarzam sie powtarzam sie powtarzam
czekam czekaniem pelnym czekania
balansuje, niezgrabnie rozkladam rece szukajac rownowagi.
dzis pozwole sobie plynac:
intuicyjnie omijac mielizny patosu by z kazda zapisana strona byc krok blizej tego, co wciaz jeszcze mglistym punktem na widnokregu.
wtulony w ramiona absurdu, w oparach paranoi, siedze zadumany.
z kazda chwila glebiej zanurzam sie w otchlan wytworow wlasnej wyobrazni.
glos ze srodka szeptem przekonuje do swych racji, a ja zasluchany, przesypuje piasek przez palce.
ignoruje dobiegajacy zza plecow szum niezadowolenia i mruzac oczy usmiecham sie lekko do siebie.
przewrotnoscia losu jest kpina czasu
hermetycznie zamkniety w sobie, wyrywajac tych kilka chwil tarczy zegara pozwalam sobie na hedonistyczne kierowanie zmyslami
z kazda kolejna polykana spokojnie chwila coraz wieksza nuzaca bezczynnosc mnie ogarnia.
zewszad oplataja macki niemoznosci zrobienia czegokolwiek.
pustka mysli wypelniana zadumaniem nad odcieniem papierosowego dymu, kontemplacja smaku.
zagryzam teskniace za pocalunkiem wargi i patrze na swoje zniszczone dlonie.
zawsze powtarzam, ze wykwintne alkohole sa po to, zeby sie nimi wulgarnie upic.
lepki bezruch we mnie i wokol mnie.
dzwiek.
bezwiednosc automatycznego rozcinania kleistej przestrzeni reka unoszaca do ust kolejny siny haust.
bezmyslnosc autoeutanazji.
bezwiednosc.
bezwiednosc
bez

muzyka do tego co wyzej

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: