11/08/12

Tak dawno nie pisalem. Nie ma po co i nie ma dla kogo: ci, ktorzy czytaja nic dla mnie znie znacza, a ci ktorzy cos znacza nie czytaja i czytac nie beda, a to co chce sam samemu powiedziec mam w glowie wiec nic nikomu do tego. Przeplywam przez kartki z kalendarza bezszelestnie przeslizgujac sie przez kazde kilka godzin snu : nie mysl ze boli to nie bedzie bolec. Staraj sie nie myslec to nie bedzie bolec.
Coraz blizej konca, coraz dalej od jutra.
Kiedys powiedzialem: daj mi butelke savinion blanc i swoje cialo a do potegi entej uniose umiejetnosc operowania jezykiem.
Archimedes chcial punkt podparcia zeby podniesc ziemie: nie jestem az tak wymagajacy: wystarcza rozszerzone zrenice butelka lub dwie wina i bezpieczne miejsce. Ziemia zatrzesie sie samoistnie.
Przed chwila wdychajac kolejna dawke raka i wydmuchujac kolejna porcje zycia mialem kolejny pociag slow jak wodospad powodz huragan.Niektore nawet moznaby przeczytac dzieciom w przedszkolu.
A teraz przeczytawszy powyzsze potwiedzilem sam sobie to, ze powinienem pic jeszcze wiecej i pisac jeszcze mniej: jako pisarz na zawsze pozostane jebanym amatorem, ale zawsze moge sie zawodowo najebac.

Niedziela, dzien panski. Pamietaj zeby dzien swiety swiecic.
Nie wzywaj imienia pana boga swego na daremno.

chyba przestane rozmawiac ze swoimi oczami na dnie zakreconej i oczywiscie gotowej do utylizacji butelki.

Reklamy

mialem cos napisac – cos absolutnie zajebistego, odkrywczych mysli tysiac i refleksji jak najbardziej ponadczasowych z przeslaniem dla terazniejszej i pozniejszej ludzkosci.

ale nie napisze.

bo – jak juz powiedzialem do Roberta kiedys przy kominku siedzac na podlodze i walac Danielsa – juz nigdy w zyciu niczego nie napisze.
bo po co?

nic, absolutnie nic, nie ma najmniejszego znaczenia.
nic nie jest wazne, nic nie jest istotne i wszystko zostanie zapomniane.

zreszta w dupie to mam

indyfyrentnie.

autodestrukcja.

carcinoma

umiera się co dzień
a jednak szklanka
jest nadal
pełna do połowy
przecież jutro
znowu wstanie słońce

w hotelowym pokoju
słowo ‘mężczyzna’
ucieka
ze słowem ‘kobieta’
w słowo ‘miłość’
gdzieś w ciemnym pokoju
słowo ‘poeta’
owija nadzieją
swoją wiarę w Słowa

(każdy na każdego a bóg przeciw wszystkim)

brat mojego dziadka był ułanem
ze swoim szwadronem

atakował czołgi
nadzieja kontra rzeczywistość
bezsilność i rozpacz
wbrew powszechnym faktom
wiara mieszka w genach

%d blogerów lubi to: